niedziela, 9 listopada 2014
Midnight..
Prawie północ, publikację przewidziałam na równiutką 00:00 ..Ale o czym ten post? Może o czymś miłym, skoro w moim domu wciąż słyszę śmiech, rozmowy.. Mój dom odwiedziła rodzina. I to jest ten czas, gdy wcale nie jestem śpiąca. Zwłaszcza, gdy słyszę piosenkę wykonywaną przez moje młodsze rodzeństwo "Jadę ulicą, opony asfalt drą..." Gwarantowana poprawa humoru. Na szczęście, nie boli mnie głowa. Oczywiście tą noc spędzam w dwóch, czy też nawet trzech miejscach. Po pierwsze: Mój pokój, w którym siedzę przy biurku, co chwilę zerkam na telefon, czekając na wiadomość na snapie. Drugim miejscem jest salon, czy też jadalnia, takie dwa w jednym. Co chwilę schodzę tam, siadam przed telewizorem, nadzoruję to, co leci w TV, siadam przy stole. Jem trochę sałatki/ciasta i z powrotem wracam na górę. Taki ten północny post nietematyczny i nudny, dlatego zaraz po północy zaczynam pisanie czegoś lepszego, opublikuję albo zaraz po napisaniu, albo rano.. A co do trzeciego miejsca, czyli pokoju młodszej siostry, z którego słychać śmiech, piski, wrzaski, rozmowy i plany.. Tak, to właśnie mnie spotkała pułapka, którą zastawili. Spodziewałam się tego, ale cóż.. Piłka na głowie zawsze spoko.. W chwili, gdy to piszę do równej północy brakuje tylko pięciu minut- czas na publikację.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze motywują do dalszego działania! :)