czwartek, 12 listopada 2015
Zawieszam
Blog zostaje oficjalnie zawieszony z przyczyn dość prywatnych. Nie chodzi mi tutaj nawet o nadmiar obowiązków i naukę, takie... większe problemy. Możliwe, że za jakiś czas pojawi się tutaj post, ale bardzo możliwe będzie, że zamieszczone w nim będzie przekierowanie na innego mojego bloga, na którym... chcę zacząć lepiej i naprawdę nie zawieść Was. Mam nadzieję, że zrozumiecie.
sobota, 17 października 2015
Powracam! + Nauka
Wydaje mi się, że wszystko już "poukładałam" i mogę do Was wrócić. Pewnie większość myślała, że zapomniałam, zrezygnowałam... Tyle czasu nie było żadnego posta, nie zdziwię się, jeśli tego też nikt nie zobaczy, zbyt długo trzeba było czekać. Nie mam Wam za złe tego, że przestaliście odwiedzać mojego bloga. Zła to mogę być na siebie. I jestem. Żadnego ogłoszenia nie dałam, kompletnie nic. Mój błąd, wybaczcie.
Nie będę już użalała się nad sobą, na tym, co zrobiłam źle i przejdę do tematu, który na dziś przygotowałam. Rok szkolny rozpoczął się na dobre, zanim będą kolejne wakacje, musimy się trochę pomęczyć. Niedługo (w grudniu) rozpocznę kolejną świąteczną serię, ale nie wiem, co wymyślę tym razem. Dzisiaj jednak mam zamiar pokazać Wam moje przygotowywanie do szkoły.
Czyli co robię, gdy następnego dnia idę do szkoły.
Naukę, jak i odrabianie lekcji rozpoczynam od wyjęcia wszystkich książek, które będą mi potrzebne następnego dnia. Gdy zbierze się już spory ich stos, zazwyczaj wyciągam swój notatnik, mam w nim zapisane wszystkie terminy sprawdzianów, kartkówek, prac klasowych i prace domowe.
Zorganizuj czas! --- Kolejną czynnością jest oszacowanie, ile czasu powinno zająć mi odrabianie lekcji z danego przedmiotu, po czym stwierdzam, co powinnam najpierw zrobić. Najczęściej jest tak, że jeśli zbliża się jakiś sprawdzian, najpierw przygotowuję materiał, z którego będę się uczyła. To trwa najdłużej, więc robię to jako pierwsze. Potem na spokojnie odrabiam lekcje i zaczynam studiować to, co napisałam wcześniej. Gdybym nie organizowała tak wszystkiego, z pewnością wszystkie obowiązki przytłoczyłyby mnie i o wielu rzeczach najzwyczajniej w świecie zapominałabym.
Kolejnym punktem dzisiejszej notki jest odpowiedź na pytanie: Jak się uczę?
Nie chodzi tutaj o to, jakie osiągam wyniki, ale o mój sposób na naukę, oczywiście. Jak wszystko organizuję już wiecie, ale do uczenia się na sprawdzian potrzebne są inne rzeczy. Chociażby wcześniejsze wyciszenie się. Trudno mi jest określić, czy mam pamięć wzrokową, czy słuchową. Obydwie po trochu, dlatego muszę czytać wszystko po cichu, jak i kilka razy powtórzyć głośniej, tak, żebym sama słyszała to, co mówię. Nie wiem dlaczego, ale tak jest mi łatwiej zrozumieć pojęcia.
To chyba byłby koniec dzisiejszego posta, ale dla Was mam jeszcze bonus. Gdy nie mogłam zorganizować czasu na pisanie posta, nie miałam żadnego pomysłu i możliwości pisania, bo aplikacja na telefon nie jest dobrą formą pisania postów, wenę, która mnie czasem odwiedzała musiałam wykorzystać inaczej, żeby nie było, że nic nie robię. Chociaż i tej weny zabrakło... A jeszcze wyjazd pod koniec września wybił mnie z rytmu, ale wrażenia niezapomniane. Dlatego też przedstawiam Wam:
~~~BONUS~~~
Założyłam konto na Wattpadzie i piszę "książkę". Nie wychodzi mi najlepiej, tematyka, którą wybrałam, gdy naszła mnie wena nie pasuje do tego, jakie mam poglądy i trochę trudno mi jest teraz pisać o czymś takim, ale gdy mam dziwny dzień (a takich coraz mniej, bo teraz dni są jedynie smutne) to coś piszę. Dlatego nie mogę się doczekać momentu, w którym jakimiś wydarzeniami zakończę pisanie tej książki i rozpocznę następną, której tytuł już mam zaplanowany.
Tak więc zapraszam: Mgła, która odebrała nam wszystko
Naprawdę dziwna tematyka...
I do następnego posta! :*
Nie będę już użalała się nad sobą, na tym, co zrobiłam źle i przejdę do tematu, który na dziś przygotowałam. Rok szkolny rozpoczął się na dobre, zanim będą kolejne wakacje, musimy się trochę pomęczyć. Niedługo (w grudniu) rozpocznę kolejną świąteczną serię, ale nie wiem, co wymyślę tym razem. Dzisiaj jednak mam zamiar pokazać Wam moje przygotowywanie do szkoły.
Czyli co robię, gdy następnego dnia idę do szkoły.
Naukę, jak i odrabianie lekcji rozpoczynam od wyjęcia wszystkich książek, które będą mi potrzebne następnego dnia. Gdy zbierze się już spory ich stos, zazwyczaj wyciągam swój notatnik, mam w nim zapisane wszystkie terminy sprawdzianów, kartkówek, prac klasowych i prace domowe.
Zorganizuj czas! --- Kolejną czynnością jest oszacowanie, ile czasu powinno zająć mi odrabianie lekcji z danego przedmiotu, po czym stwierdzam, co powinnam najpierw zrobić. Najczęściej jest tak, że jeśli zbliża się jakiś sprawdzian, najpierw przygotowuję materiał, z którego będę się uczyła. To trwa najdłużej, więc robię to jako pierwsze. Potem na spokojnie odrabiam lekcje i zaczynam studiować to, co napisałam wcześniej. Gdybym nie organizowała tak wszystkiego, z pewnością wszystkie obowiązki przytłoczyłyby mnie i o wielu rzeczach najzwyczajniej w świecie zapominałabym.
Kolejnym punktem dzisiejszej notki jest odpowiedź na pytanie: Jak się uczę?
Nie chodzi tutaj o to, jakie osiągam wyniki, ale o mój sposób na naukę, oczywiście. Jak wszystko organizuję już wiecie, ale do uczenia się na sprawdzian potrzebne są inne rzeczy. Chociażby wcześniejsze wyciszenie się. Trudno mi jest określić, czy mam pamięć wzrokową, czy słuchową. Obydwie po trochu, dlatego muszę czytać wszystko po cichu, jak i kilka razy powtórzyć głośniej, tak, żebym sama słyszała to, co mówię. Nie wiem dlaczego, ale tak jest mi łatwiej zrozumieć pojęcia.
To chyba byłby koniec dzisiejszego posta, ale dla Was mam jeszcze bonus. Gdy nie mogłam zorganizować czasu na pisanie posta, nie miałam żadnego pomysłu i możliwości pisania, bo aplikacja na telefon nie jest dobrą formą pisania postów, wenę, która mnie czasem odwiedzała musiałam wykorzystać inaczej, żeby nie było, że nic nie robię. Chociaż i tej weny zabrakło... A jeszcze wyjazd pod koniec września wybił mnie z rytmu, ale wrażenia niezapomniane. Dlatego też przedstawiam Wam:
~~~BONUS~~~
Założyłam konto na Wattpadzie i piszę "książkę". Nie wychodzi mi najlepiej, tematyka, którą wybrałam, gdy naszła mnie wena nie pasuje do tego, jakie mam poglądy i trochę trudno mi jest teraz pisać o czymś takim, ale gdy mam dziwny dzień (a takich coraz mniej, bo teraz dni są jedynie smutne) to coś piszę. Dlatego nie mogę się doczekać momentu, w którym jakimiś wydarzeniami zakończę pisanie tej książki i rozpocznę następną, której tytuł już mam zaplanowany.
Tak więc zapraszam: Mgła, która odebrała nam wszystko
Naprawdę dziwna tematyka...
I do następnego posta! :*
wtorek, 11 sierpnia 2015
ℓιѕισωу ρσяα∂иιк #2 Jak przetrwać upał
Przepraszam za brak postów, ale przygotowuję się do serii BACK TO SCHOOL, i ogólnie przez to zamieszanie "bo niedługo szkoła" nie mam zbyt wiele wolnego czasu.
Dzisiaj dam Wam kilka rad, dotyczących przetrwania upałów... Mimo tego, że najbardziej gorące dni są za nami, najbliższe dwa tygodnie zapowiadają się dość... ciepło. Dlatego może Wam się przydać parę informacji...
1/ Przede wszystkim częste nawadnianie organizmu. Najlepsza w tym wypadku będzie woda, i zero słodzonych napojów, chociaż prawdę mówiąc- ja je piję... Słyszałam jednak, że Wasze ciągłe pragnienie może załagodzić podpiwek, do kupienia w większości sklepów spożywczych. Nie, podpiwek nie jest napojem alkoholowym, to tylko taka nazwa...
2/ W ciągu dnia nie otwieraj okien... Temperatura wzrośnie momentalnie, będzie taki zaduch, że nie da rady 5 minut wysiedzieć. Ale za to powinieneś otwierać je przed pójściem spać, po zgaszeniu światła, lub po prostu- na noc! Rano obudzi Was rześkie powietrze.
3/ A może tak arbuzik? Jedzenie soczystych owoców jest jak najbardziej na miejscu... Wczoraj, po zjedzeniu kilku winogron odczułam ulgę, po zjedzeniu arbuza na 100% będziecie bardziej orzeźwieni.
4/ Czapki i kapelusze- do roboty! Chyba wiecie, jak może skończyć się chodzenie po słońcu bez nakrycia głowy...
5/ Jeśli macie taką możliwość, spędzajcie trochę czasu nad wodą- tam nie będziecie aż tak odczuwali wysokich temperatur ☺
Dzisiaj dam Wam kilka rad, dotyczących przetrwania upałów... Mimo tego, że najbardziej gorące dni są za nami, najbliższe dwa tygodnie zapowiadają się dość... ciepło. Dlatego może Wam się przydać parę informacji...
1/ Przede wszystkim częste nawadnianie organizmu. Najlepsza w tym wypadku będzie woda, i zero słodzonych napojów, chociaż prawdę mówiąc- ja je piję... Słyszałam jednak, że Wasze ciągłe pragnienie może załagodzić podpiwek, do kupienia w większości sklepów spożywczych. Nie, podpiwek nie jest napojem alkoholowym, to tylko taka nazwa...
2/ W ciągu dnia nie otwieraj okien... Temperatura wzrośnie momentalnie, będzie taki zaduch, że nie da rady 5 minut wysiedzieć. Ale za to powinieneś otwierać je przed pójściem spać, po zgaszeniu światła, lub po prostu- na noc! Rano obudzi Was rześkie powietrze.
3/ A może tak arbuzik? Jedzenie soczystych owoców jest jak najbardziej na miejscu... Wczoraj, po zjedzeniu kilku winogron odczułam ulgę, po zjedzeniu arbuza na 100% będziecie bardziej orzeźwieni.
4/ Czapki i kapelusze- do roboty! Chyba wiecie, jak może skończyć się chodzenie po słońcu bez nakrycia głowy...
5/ Jeśli macie taką możliwość, spędzajcie trochę czasu nad wodą- tam nie będziecie aż tak odczuwali wysokich temperatur ☺
niedziela, 2 sierpnia 2015
Magiczny Kącik #3
Znowu muszę zanudzić Was postem z Magicznego Kącika, ale tydzień, który właśnie minął, był dla mnie naprawdę ciężki, i dopiero w nadchodzącym tygodniu (czyli jutro zaczynamy) napiszę coś innego. Naprawdę Was przepraszam i zachęcam do czytania...
Dzisiaj kolejny lakier do paznokci (cud, że udało mi się je pomalować), ale tym razem nie Lovely.
Przedstawiam Wam Eveline miniMAX 932
Lakier zasycha dość szybko, nie wiem co prawda jak długo utrzyma się u mnie, ale u pewnej bardzo dobrze znanej mi osoby lakier trzymał się (z lekko startymi końcówkami, które raz były poprawiane) aż trzy tygodnie, a mimo to tej osobie trudno było go zmyć. Chciałabym, żebyście mogli zobaczyć prawdziwy kolor lakieru, bo na zdjęciach wygląda różnie (zależnie od światła). Także łapcie zdjęcia, jak wygląda na moich paznokciach:
Prawdziwy kolor jest intensywniejszy niż ten, który widzieliście wyżej. Ale, wracając do malowania... Na początku, bezpośrednio na płytkę paznokcia nałożyłam tylko jedną warstwę. Prezentowała się dobrze, może gdzieniegdzie widoczne były lekkie prześwity, więc zdecydowałam się na drugą warstwę, żeby kolor był bardziej intensywny. I z efektu jestem zadowolona, mimo tego, że po kilku dniach, odkąd go nałożyłam troszkę mi się starł, ale tylko dlatego, że moje paznokcie miały kontakt z papierem ściernym, który trochę pogorszył ich stan.
Dzisiaj kolejny lakier do paznokci (cud, że udało mi się je pomalować), ale tym razem nie Lovely.
Przedstawiam Wam Eveline miniMAX 932
Lakier zasycha dość szybko, nie wiem co prawda jak długo utrzyma się u mnie, ale u pewnej bardzo dobrze znanej mi osoby lakier trzymał się (z lekko startymi końcówkami, które raz były poprawiane) aż trzy tygodnie, a mimo to tej osobie trudno było go zmyć. Chciałabym, żebyście mogli zobaczyć prawdziwy kolor lakieru, bo na zdjęciach wygląda różnie (zależnie od światła). Także łapcie zdjęcia, jak wygląda na moich paznokciach:
Prawdziwy kolor jest intensywniejszy niż ten, który widzieliście wyżej. Ale, wracając do malowania... Na początku, bezpośrednio na płytkę paznokcia nałożyłam tylko jedną warstwę. Prezentowała się dobrze, może gdzieniegdzie widoczne były lekkie prześwity, więc zdecydowałam się na drugą warstwę, żeby kolor był bardziej intensywny. I z efektu jestem zadowolona, mimo tego, że po kilku dniach, odkąd go nałożyłam troszkę mi się starł, ale tylko dlatego, że moje paznokcie miały kontakt z papierem ściernym, który trochę pogorszył ich stan.
Magiczny Kącik #3
Znowu muszę zanudzić Was postem z Magicznego Kącika, ale tydzień, który właśnie minął, był dla mnie naprawdę ciężki, i dopiero w nadchodzącym tygodniu (czyli jutro zaczynamy) napiszę coś innego. Naprawdę Was przepraszam i zachęcam do czytania...
Dzisiaj kolejny lakier do paznokci (cud, że udało mi się je pomalować), ale tym razem nie Lovely.
Przedstawiam Wam Eveline miniMAX 932
Lakier zasycha dość szybko, nie wiem co prawda jak długo utrzyma się u mnie, ale u pewnej bardzo dobrze znanej mi osoby lakier trzymał się (z lekko startymi końcówkami, które raz były poprawiane) aż trzy tygodnie, a mimo to tej osobie trudno było go zmyć. Chciałabym, żebyście mogli zobaczyć prawdziwy kolor lakieru, bo na zdjęciach wygląda różnie (zależnie od światła). Także łapcie zdjęcia, jak wygląda na moich paznokciach:
Prawdziwy kolor jest intensywniejszy niż ten, który widzieliście wyżej. Ale, wracając do malowania... Na początku, bezpośrednio na płytkę paznokcia nałożyłam tylko jedną warstwę. Prezentowała się dobrze, może gdzieniegdzie widoczne były lekkie prześwity, więc zdecydowałam się na drugą warstwę, żeby kolor był bardziej intensywny. I z efektu jestem zadowolona, mimo tego, że po kilku dniach, odkąd go nałożyłam troszkę mi się starł, ale tylko dlatego, że moje paznokcie miały kontakt z papierem ściernym, który trochę pogorszył ich stan.
Dzisiaj kolejny lakier do paznokci (cud, że udało mi się je pomalować), ale tym razem nie Lovely.
Przedstawiam Wam Eveline miniMAX 932
Lakier zasycha dość szybko, nie wiem co prawda jak długo utrzyma się u mnie, ale u pewnej bardzo dobrze znanej mi osoby lakier trzymał się (z lekko startymi końcówkami, które raz były poprawiane) aż trzy tygodnie, a mimo to tej osobie trudno było go zmyć. Chciałabym, żebyście mogli zobaczyć prawdziwy kolor lakieru, bo na zdjęciach wygląda różnie (zależnie od światła). Także łapcie zdjęcia, jak wygląda na moich paznokciach:
Prawdziwy kolor jest intensywniejszy niż ten, który widzieliście wyżej. Ale, wracając do malowania... Na początku, bezpośrednio na płytkę paznokcia nałożyłam tylko jedną warstwę. Prezentowała się dobrze, może gdzieniegdzie widoczne były lekkie prześwity, więc zdecydowałam się na drugą warstwę, żeby kolor był bardziej intensywny. I z efektu jestem zadowolona, mimo tego, że po kilku dniach, odkąd go nałożyłam troszkę mi się starł, ale tylko dlatego, że moje paznokcie miały kontakt z papierem ściernym, który trochę pogorszył ich stan.
czwartek, 30 lipca 2015
Magiczny Kącik #2
Witam Was bardzo serdecznie w moim Magicznym Kąciku, dzisiaj będzie trochę krócej, przedstawię Wam kolejny produkt od Lovely, także lakier, ale ten jest dość nietypowy i inny od reszty lakierów do paznokci. Ale chwila, chwila! Zacznę od początku ^_^
Przedstawiam Wam lakier do paznokci Lovely DARK SHINE, czyli bezbarwny, fosforyzujący lakier do paznokci, który zapowiadał się rewelacyjnie...
Moje paznokcie nadal są fioletowe, więc nałożyłam warstwę tego lakieru... W świetle widzę tylko malutkie, błyszczące drobinki...
Zdjęcia paznokci nie udało mi się zrobić, ale czytaj dalej...
Przedstawiam Wam lakier do paznokci Lovely DARK SHINE, czyli bezbarwny, fosforyzujący lakier do paznokci, który zapowiadał się rewelacyjnie...
Moje paznokcie nadal są fioletowe, więc nałożyłam warstwę tego lakieru... W świetle widzę tylko malutkie, błyszczące drobinki...
Zdjęcia paznokci nie udało mi się zrobić, ale czytaj dalej...
Nie wiem, czy nałożyłam zbyt cienką warstwę, (bo na pewno nie za grubą), ale moje paznokcie nie świeciły długo... Tak więc lakier działa jak najbardziej, ale ma krótkotrwały efekt, chyba, że będziemy dość długo naświetlać paznokcie... Im dłuższe naświetlanie, tym dłuższy efekt... Ale sam lakier, jeszcze w buteleczce po bardzo krótkim naświetleniu świeci naprawdę długo. Wyobrażałam sobie coś innego, co będzie miało długotrwały efekt, ale to byłoby chyba zbyt skomplikowane, także jest OK ☺
I taka jeszcze jedna rada... Lakier "lepiej świeci", gdy Wasze paznokcie są pomalowane wcześniej jasnym lakierem (biały, żółty, błękitny, jasny róż itp)
środa, 29 lipca 2015
ℓιѕισωу ρσяα∂иιк #1 Zapobiegamy eksplozji
Hej, witam Was w pierwszym poście z serii ℓιѕισωєgσ ρσяα∂иιкα, na początek zdecydowałam, że pokażę Wam prosty sposób na to, żeby bezproblemowo otworzyć puszkę, która wcześniej mogła "przeżyć" kilka wstrząsów...
Więc co trzeba zrobić? Najlepiej jednak ubezpieczyć się na możliwy wybuch, chociaż patent zazwyczaj działa... Dlatego nie róbcie tego nad rzeczami, które mogą stać się nieodwracalnie zniszczone.
Pierwszy krok (i najważniejszy) to dokładne ostukanie puszki.. Jak już to zrobimy, wystarczy najzwyczajniej w świecie otworzyć nasz napój- i gotowe! ☺
Więc co trzeba zrobić? Najlepiej jednak ubezpieczyć się na możliwy wybuch, chociaż patent zazwyczaj działa... Dlatego nie róbcie tego nad rzeczami, które mogą stać się nieodwracalnie zniszczone.
Pierwszy krok (i najważniejszy) to dokładne ostukanie puszki.. Jak już to zrobimy, wystarczy najzwyczajniej w świecie otworzyć nasz napój- i gotowe! ☺
Subskrybuj:
Posty (Atom)












