czwartek, 12 listopada 2015

Zawieszam

Blog zostaje oficjalnie zawieszony z przyczyn dość prywatnych. Nie chodzi mi tutaj nawet o nadmiar obowiązków i naukę, takie... większe problemy. Możliwe, że za jakiś czas pojawi się tutaj post, ale bardzo możliwe będzie, że zamieszczone w nim będzie przekierowanie na innego mojego bloga, na którym... chcę zacząć lepiej i naprawdę nie zawieść Was. Mam nadzieję, że zrozumiecie.

sobota, 17 października 2015

Powracam! + Nauka

Wydaje mi się, że wszystko już "poukładałam" i mogę do Was wrócić. Pewnie większość myślała, że zapomniałam, zrezygnowałam... Tyle czasu nie było żadnego posta, nie zdziwię się, jeśli tego też nikt nie zobaczy, zbyt długo trzeba było czekać. Nie mam Wam za złe tego, że przestaliście odwiedzać mojego bloga. Zła to mogę być na siebie. I jestem. Żadnego ogłoszenia nie dałam, kompletnie nic. Mój błąd, wybaczcie.
Nie będę już użalała się nad sobą, na tym, co zrobiłam źle i przejdę do tematu, który na dziś przygotowałam. Rok szkolny rozpoczął się na dobre, zanim będą kolejne wakacje, musimy się trochę pomęczyć. Niedługo (w grudniu) rozpocznę kolejną świąteczną serię, ale nie wiem, co wymyślę tym razem. Dzisiaj jednak mam zamiar pokazać Wam moje przygotowywanie do szkoły.
Czyli co robię, gdy następnego dnia idę do szkoły.
Naukę, jak i odrabianie lekcji rozpoczynam od wyjęcia wszystkich książek, które będą mi potrzebne następnego dnia. Gdy zbierze się już spory ich stos, zazwyczaj wyciągam swój notatnik, mam w nim zapisane wszystkie terminy sprawdzianów, kartkówek, prac klasowych i prace domowe.
Zorganizuj czas! --- Kolejną czynnością jest oszacowanie, ile czasu powinno zająć mi odrabianie lekcji z danego przedmiotu, po czym stwierdzam, co powinnam najpierw zrobić. Najczęściej jest tak, że jeśli zbliża się jakiś sprawdzian, najpierw przygotowuję materiał, z którego będę się uczyła. To trwa najdłużej, więc robię to jako pierwsze. Potem na spokojnie odrabiam lekcje i zaczynam studiować to, co napisałam wcześniej. Gdybym nie organizowała tak wszystkiego, z pewnością wszystkie obowiązki przytłoczyłyby mnie i o wielu rzeczach najzwyczajniej w świecie zapominałabym.
Kolejnym punktem dzisiejszej notki jest odpowiedź na pytanie: Jak się uczę?
Nie chodzi tutaj o to, jakie osiągam wyniki, ale o mój sposób na naukę, oczywiście. Jak wszystko organizuję już wiecie, ale do uczenia się na sprawdzian potrzebne są inne rzeczy. Chociażby wcześniejsze wyciszenie się. Trudno mi jest określić, czy mam pamięć wzrokową, czy słuchową. Obydwie po trochu, dlatego muszę czytać wszystko po cichu, jak i kilka razy powtórzyć głośniej, tak, żebym sama słyszała to, co mówię. Nie wiem dlaczego, ale tak jest mi łatwiej zrozumieć pojęcia.
To chyba byłby koniec dzisiejszego posta, ale dla Was mam jeszcze bonus. Gdy nie mogłam zorganizować czasu na pisanie posta, nie miałam żadnego pomysłu i możliwości pisania, bo aplikacja na telefon nie jest dobrą formą pisania postów, wenę, która mnie czasem odwiedzała musiałam wykorzystać inaczej, żeby nie było, że nic nie robię. Chociaż i tej weny zabrakło... A jeszcze wyjazd pod koniec września wybił mnie z rytmu, ale wrażenia niezapomniane. Dlatego też przedstawiam Wam:
~~~BONUS~~~
Założyłam konto na Wattpadzie i piszę "książkę". Nie wychodzi mi najlepiej, tematyka, którą wybrałam, gdy naszła mnie wena nie pasuje do tego, jakie mam poglądy i trochę trudno mi jest teraz pisać o czymś takim, ale gdy mam dziwny dzień (a takich coraz mniej, bo teraz dni są jedynie smutne) to coś piszę. Dlatego nie mogę się doczekać momentu, w którym jakimiś wydarzeniami zakończę pisanie tej książki i rozpocznę następną, której tytuł już mam zaplanowany.
Tak więc zapraszam: Mgła, która odebrała nam wszystko
Naprawdę dziwna tematyka...
I do następnego posta! :*

wtorek, 11 sierpnia 2015

ℓιѕισωу ρσяα∂иιк #2 Jak przetrwać upał

Przepraszam za brak postów, ale przygotowuję się do serii BACK TO SCHOOL, i ogólnie przez to zamieszanie "bo niedługo szkoła" nie mam zbyt wiele wolnego czasu.



 Dzisiaj dam Wam kilka rad, dotyczących przetrwania upałów... Mimo tego, że najbardziej gorące dni są za nami, najbliższe dwa tygodnie zapowiadają się dość... ciepło. Dlatego może Wam się przydać parę informacji...
1/ Przede wszystkim częste nawadnianie organizmu. Najlepsza w tym wypadku będzie woda, i zero słodzonych napojów, chociaż prawdę mówiąc- ja je piję... Słyszałam jednak, że Wasze ciągłe pragnienie może załagodzić podpiwek, do kupienia w większości sklepów spożywczych. Nie, podpiwek nie jest napojem alkoholowym, to tylko taka nazwa...
2/  W ciągu dnia nie otwieraj okien... Temperatura wzrośnie momentalnie, będzie taki zaduch, że nie da rady 5 minut wysiedzieć. Ale za to powinieneś otwierać je przed pójściem spać, po zgaszeniu światła, lub po prostu- na noc! Rano obudzi Was rześkie powietrze.
3/ A może tak arbuzik? Jedzenie soczystych owoców jest jak najbardziej na miejscu... Wczoraj, po zjedzeniu kilku winogron odczułam ulgę, po zjedzeniu arbuza na 100% będziecie bardziej orzeźwieni.
4/ Czapki i kapelusze- do roboty! Chyba wiecie, jak może skończyć się chodzenie po słońcu bez nakrycia głowy...
5/ Jeśli macie taką możliwość, spędzajcie trochę czasu nad wodą- tam nie będziecie aż tak odczuwali wysokich temperatur ☺

niedziela, 2 sierpnia 2015

Magiczny Kącik #3

Znowu muszę zanudzić Was postem z Magicznego Kącika, ale tydzień, który właśnie minął, był dla mnie naprawdę ciężki, i dopiero w nadchodzącym tygodniu (czyli jutro zaczynamy) napiszę coś innego. Naprawdę Was przepraszam i zachęcam do czytania...


Dzisiaj kolejny lakier do paznokci (cud, że udało mi się je pomalować), ale tym razem nie Lovely.
Przedstawiam Wam Eveline miniMAX 932

Lakier zasycha dość szybko, nie wiem co prawda jak długo utrzyma się u mnie, ale u pewnej bardzo dobrze znanej mi osoby lakier trzymał się (z lekko startymi końcówkami, które raz były poprawiane) aż trzy tygodnie, a mimo to tej osobie trudno było go zmyć. Chciałabym, żebyście mogli zobaczyć prawdziwy kolor lakieru, bo na zdjęciach wygląda różnie (zależnie od światła). Także łapcie zdjęcia, jak wygląda na moich paznokciach:

Prawdziwy kolor jest intensywniejszy niż ten, który widzieliście wyżej. Ale, wracając do malowania... Na początku, bezpośrednio na płytkę paznokcia nałożyłam tylko jedną warstwę. Prezentowała się dobrze, może gdzieniegdzie widoczne były lekkie prześwity, więc zdecydowałam się na drugą warstwę, żeby kolor był bardziej intensywny. I z efektu jestem zadowolona, mimo tego, że po kilku dniach, odkąd go nałożyłam troszkę mi się starł, ale tylko dlatego, że moje paznokcie miały kontakt z papierem ściernym, który trochę pogorszył ich stan.

Magiczny Kącik #3

Znowu muszę zanudzić Was postem z Magicznego Kącika, ale tydzień, który właśnie minął, był dla mnie naprawdę ciężki, i dopiero w nadchodzącym tygodniu (czyli jutro zaczynamy) napiszę coś innego. Naprawdę Was przepraszam i zachęcam do czytania...


Dzisiaj kolejny lakier do paznokci (cud, że udało mi się je pomalować), ale tym razem nie Lovely.
Przedstawiam Wam Eveline miniMAX 932

Lakier zasycha dość szybko, nie wiem co prawda jak długo utrzyma się u mnie, ale u pewnej bardzo dobrze znanej mi osoby lakier trzymał się (z lekko startymi końcówkami, które raz były poprawiane) aż trzy tygodnie, a mimo to tej osobie trudno było go zmyć. Chciałabym, żebyście mogli zobaczyć prawdziwy kolor lakieru, bo na zdjęciach wygląda różnie (zależnie od światła). Także łapcie zdjęcia, jak wygląda na moich paznokciach:

Prawdziwy kolor jest intensywniejszy niż ten, który widzieliście wyżej. Ale, wracając do malowania... Na początku, bezpośrednio na płytkę paznokcia nałożyłam tylko jedną warstwę. Prezentowała się dobrze, może gdzieniegdzie widoczne były lekkie prześwity, więc zdecydowałam się na drugą warstwę, żeby kolor był bardziej intensywny. I z efektu jestem zadowolona, mimo tego, że po kilku dniach, odkąd go nałożyłam troszkę mi się starł, ale tylko dlatego, że moje paznokcie miały kontakt z papierem ściernym, który trochę pogorszył ich stan.

czwartek, 30 lipca 2015

Magiczny Kącik #2

Witam Was bardzo serdecznie w moim Magicznym Kąciku, dzisiaj będzie trochę krócej, przedstawię Wam kolejny produkt od Lovely, także lakier, ale ten jest dość nietypowy i inny od reszty lakierów do paznokci. Ale chwila, chwila! Zacznę od początku ^_^



Przedstawiam Wam lakier do paznokci Lovely DARK SHINE, czyli bezbarwny, fosforyzujący lakier do paznokci, który zapowiadał się rewelacyjnie...

Moje paznokcie nadal są fioletowe, więc nałożyłam warstwę tego lakieru... W świetle widzę tylko malutkie, błyszczące drobinki...
Zdjęcia paznokci nie udało mi się zrobić, ale czytaj dalej...


Nie wiem, czy nałożyłam zbyt cienką warstwę, (bo na pewno nie za grubą), ale moje paznokcie nie świeciły długo... Tak więc lakier działa jak najbardziej, ale ma krótkotrwały efekt, chyba, że będziemy dość długo naświetlać paznokcie... Im dłuższe naświetlanie, tym dłuższy efekt... Ale sam lakier, jeszcze w buteleczce po bardzo krótkim naświetleniu świeci naprawdę długo. Wyobrażałam sobie coś innego, co będzie miało długotrwały efekt, ale to byłoby chyba zbyt skomplikowane, także jest OK ☺
I taka jeszcze jedna rada... Lakier "lepiej świeci", gdy Wasze paznokcie są pomalowane wcześniej jasnym lakierem (biały, żółty, błękitny, jasny róż itp)



środa, 29 lipca 2015

ℓιѕισωу ρσяα∂иιк #1 Zapobiegamy eksplozji

Hej, witam Was w pierwszym poście z serii ℓιѕισωєgσ ρσяα∂иιкα, na początek zdecydowałam, że pokażę Wam prosty sposób na to, żeby bezproblemowo otworzyć puszkę, która wcześniej mogła "przeżyć" kilka wstrząsów...

Więc co trzeba zrobić? Najlepiej jednak ubezpieczyć się na możliwy wybuch, chociaż patent zazwyczaj działa... Dlatego nie róbcie tego nad rzeczami, które mogą stać się nieodwracalnie zniszczone.
Pierwszy krok (i najważniejszy) to dokładne ostukanie puszki.. Jak już to zrobimy, wystarczy najzwyczajniej w świecie otworzyć nasz napój- i gotowe! ☺



poniedziałek, 27 lipca 2015

Magiczny kącik #1

Witam Was w pierwszym poście kolejnej serii na moim blogu.. Tym razem coś troszkę innego, odbiegającego od całej reszty, o tematyce wcale nie magicznej, ale taka nazwa mi wpadła na myśl..



 Magiczny Kącik to seria, w której będę wypróbowywała i oceniała różne kosmetyki, typu lakierów do paznokci, różnych kremów, błyszczyków, pomadek itp itd ☺
Dzisiaj pod lupę wezmę lakier Lovely Classic Nail Polish nr 6



Kolor, jak dla mnie jest ładny. Delikatny fiolet, który na moich paznokciach wygląda dość dobrze.  Jakiś czas temu w Rossmanie szukałam lakieru dla siebie. Wcześniej kupowałam lakiery innej firmy, ale z nich zrezygnowałam i postanowiłam wypróbować Lovely. Lakier, o którym dzisiaj mowa mnie urzekł, chociaż widząc wszystkie lakiery stojące na półce, trudno było się zdecydować. Ale z wyboru jestem zadowolona. Butelka wygodna do trzymania, tak, jakby była dostosowana do ręki. Spodobał mi się też pędzelek. Łatwo jest pokryć powierzchnię paznokcia, dobrze się rozprowadza. Zasycha dość szybko, chociaż jakiś czas po zastygnięciu nadal jest trochę żelowy, dlatego trzeba uważać. Na moich paznokciach lakier trzyma się już prawie tydzień, ale nie odpada, nie tworzą się odpryski, tylko lekko wytarły się krańce, ale przez ten czas paznokci nie oszczędzałam ☺ Także lakier jest naprawdę godny polecenia, więc jeszcze wrócę do mojego kącika z innymi produktami z Lovely.



wtorek, 21 lipca 2015

Mam 14 lat i... ℓιѕισωє ρяzємуśℓєиια

Wpisałam w Google trzy proste wyrażenia... Jak zobaczyłam te dokończenia, moja reakcja była taka:


Niebywałe. A ja mam 14 lat i tracę wiarę w ludzkość. Jak przeczytałam to, co wy widzicie wyżej, uczciłam to piętnastoma minutami ciszy, bo aż tyle czasu nie wiedziałam, co powiedzieć, napisać.. Nie wiedziałam, jak to skomentować. Prawdę mówiąc, nadal nie wiem! Najchętniej zostawiłabym to bez komentarza, ale skoro zaczęłam, nie usunę tego posta. Wręcz przeciwnie! Mam zamiar go dokończyć.
Chociaż nie wiem, w jaki sposób. Mam omówić każde z tych zdań? A może lepiej, jeśli od razu podsumuję to wszystko? Pierwszy raz tak długo nie wiem, co powiedzieć. Gdybym w szkole tyle milczała dostałabym dużo negatywnych ocen. Więc może przejdę do sedna...
Masz 12 lat i chcesz schudnąć? No to chyba będzie z tym problem. Jak dwunastoletnia osoba może chcieć schudnąć, skoro rośnie, dojrzewa i to jest niemożliwe?! No sorry, ale na chudnięcie przyjdzie jeszcze czas.. Teraz Twój organizm nie potrzebuje odchudzania. No chyba, że chcesz potem chorować, ale efekt i tak będzie Ci ciężko zauważyć, zwłaszcza, jeśli masz jakieś kompleksy (jak dużo osób w XXI wieku). Masz 12 lat i ważysz pewnie 35-40kg... Tak, musisz schudnąć jak najszybciej... Nie no ludzie, trzymajcie mnie bo zaraz wyjdę z siebie i stanę obok..
Masz 12 lat i jesteś w ciąży? A przepraszam, czy aby na pewno wiesz, co to jest ciąża? A może to tylko zabawa, bo Twoja lalka "jest w ciąży"? Rozumiem, że zdarzają się przypadki, ofiary gwałtu, ale czy aby na pewno pierwsze, co robi taka dziewczynka to zasięgnięcie porady w internecie? Może i tak, nie wiem... Dlatego na temat ten wypowiedzieć się nie mogę...
Więc idziemy dalej.. Masz 14 lat i palisz.. Możliwe, że się uzależniłeś/aś.. Taka rada.. Poczytaj trochę w internecie o tym i znajdź zdjęcie płuc osoby palącej..
Masz 16 lat i nie masz dziewczyny/chłopaka. Spokojnie, będziecie mieli na to jeszcze czas.. Nie każdy musi poznać swoją miłość w wieku 16 lat.. Rozejrzyj się. Może jednak jest osoba, do której coś czujesz? Próbuj! Kolejnych nie będę omawiać, zostawiam to Wam ☺

sobota, 18 lipca 2015

Zniszcz ten dziennik #2 Naklejki i lakier

 Witam Was w kolejnym poście z serii ZTD, tym razem zrobiłam dwa zadania, w zasadzie to jestem w trakcie ich robienia, więc.. Zaczynajmy! :D
Ok! U siebie w pokoju niestety nie znalazłam prawie nic białego, oprócz mebli, ale ich przecież nie przykleję, także wklejam płatek kosmetyczny, papierowe serduszko, namalowałam buźkę lakierem do paznokci, która jednak szybko się zmyła, więc wzięłam do ręki flamaster i namalowałam jeszcze kilka białych rzeczy, takich jak Biały Dom ☺☺☺

 Następne zadanie to coś, co zaczęłam trochę dawniej, czyli zbieranie naklejek.. Mój zbiór przedstawia się tak:
W następnym poście pokażę Wam to lepsze zastosowanie mojego dziennika, bo ja nie potrafię niszczyć książek...

poniedziałek, 13 lipca 2015

Sprzedała się?

Cześć, dzisiaj chciałabym poruszyć temat tego, że większość osób, których filmy oglądam na YouTube sprzedało się. A w zasadzie...



To nie jest moja opinia. Tak mówi bardzo dużo ludzi, bo gdy lepiej "poznają" daną osobę, to odnoszą wrażenie, że ten ktoś kiedyś był fajniejszy, a teraz robi wszystko tylko dla kasy. Przykładów jest mnóstwo, ale ja podawać ich nie będę, bo zapewne sami znajdziecie taki przykład. Komentarze, gdy ktoś pisze "Kiedyś byłaś/eś inna/y" są żenujące i śmieszne. Jak możemy oceniać ludzi, których nie znamy w rzeczywistości? A może jednak lepiej by było spojrzeć na to z innej strony? Nagrywają dla siebie i dla swoich widzów, nagrywają bo kochają to robić.. A nie dlatego, że liczą się tylko pieniądze. I myślicie, że miło im jest czytać te komentarze, skoro Wy ich nie znacie, a piszecie, że zmieniają się na gorsze? Taaak, na filmach są naturalni, nie wymyślają scenariusza całego filmiku, ale to nie znaczy, że ich poznajecie. Z upływem czasu, coraz bardziej poznajemy tą naturę, i większość osób to cieszy, chcą poznawać "naturę" swoich ulubionych YouTuberów i nie tylko.. Im bardziej poznają osobę, tym częściej chciałyby ją oglądać, spotkać się z nią... Ale zawsze znajdzie się ktoś złośliwy, kto napisze "Kiedyś byłeś inny, teraz się sprzedałeś i robisz wszystko dla kasy", a od tej jednej osoby podłapują inne... Może jednak wsłuchiwać się w to, co mówią Wasi ulubieńcy i nie osądzać ich od razu, bezpodstawnie? Rozumiem, że może w wielkim świecie internetu jest ktoś, kto naprawdę robi coś dla pieniędzy, ale uwierzcie mi, że większość robi to z pasją, dla siebie i... dla NAS.

sobota, 11 lipca 2015

Zmiany...

Hej, dzisiejszy post nie będzie tematyczny.. Nie jest to żadna nowa seria, recenzja itp. Nic w tym stylu. Chciałabym przedstawić Wam pewne zmiany, które może ktoś z Was już zauważył.
Wszystko zaczęłam od nowej, aczkolwiek podobnej nazwy. Zamiast:
Od dziś mamy nazwę:


Wiąże się to z tym, że bloga miałam prowadzić z kimś, ale z tego zrezygnowałam.. Wiem, że to także Wy jesteście  "autorami", ale zmiana spowodowana była czymś innym. Mniejszym powodem jest też to, że w adresie bloga był dziwny początek.. Pamiętacie adres? l-wecanfly.blogspot.com
Litera l, którą ciężko było zapamiętać nawet mi. Teraz adres to ja-latam.blogspot.com i według mnie jest łatwiejszy. Głównym powodem jest jednak fakt, że ostatnim czasem naprawdę zaniedbywałam bloga i zmiana wiąże się z tym, że chcę to naprawić, zacząć jeszcze raz. Nie będę usuwała wszystkich postów, możecie nadal je czytać, ale teraz przyłożę się bardziej.

wtorek, 7 lipca 2015

Zniszcz ten dziennik #1 Pijemy wodę

Dzisiaj postanowiłam wstać wcześniej i specjalnie dla Was zrobić jedno z zadań z ZTD :D A mianowicie...

A więc bierzemy się do roboty!





Woda, którą piłam była dziwna w smaku, bo była przesiąknięta kartką, także nie polecam tego pić zbytnio... :P

poniedziałek, 6 lipca 2015

Obozowo

Hejooo ja dokładnie wczoraj o 22 wróciłam do domu z obozu sportowego- było super! Wyjechaliśmy 29 czerwca o 04:30 i mieliśmy przed sobą aż 12 godzin jazdy autobusem (razem z przerwami). Tydzień odpoczynku, grania w piłkę, opalania się itp itd
Ogółem mówiąc leżing, plażing, smażing ☺☺☺
Dzisiaj trochę na marne pojechałam do miasta, bo musiałam zrobić zdjęcie do wizy, a okazało się, że to zdjęcie jest takie samo jak to do paszportu, ale mimo wszystko wyjazd uważam za udany, chociaż trochę popadał deszcz.

Zastanawiam się, czy nie wrócić do nagłówka takiego, jak widzicie wyżej, ale.. Jeśli chcecie możecie mi pomóc :D Który nagłówek lepszy? Ten obecny?
Byłam też w księgarni, i kupiłam siostrze na urodziny 22 lipca książkę "Nie jedz tej książki" i mam zamiar zacząć przykładać się do mojego "Zniszcz ten dziennik" i chyba jednak pozwolę sobie go zniszczyć ☺

piątek, 29 maja 2015

Chciałabym zachorować, bo miałabym kilka dni wolnych..

Dziś nie będzie wstępu takiego jak zwykle, tym razem przejdę do sedna. Bo wszystko zaczyna się od mojej wybujałej wyobraźni, która tworzy nową teorię choroby.. Wstanę, wezmę lekarstwa, zjem pyszne śniadanko, położę się i będę cały dzień spokojnie spała, bądź korzystała z urządzeń elektronicznych.

Ale chwila! Zagalopowałam się chyba trochę.. Już nie pamiętam, jak wyglądała moja ostatnia choroba? Nie mogłam spać, bo ciągle męczył mnie kaszel. Zużywałam tonę chusteczek, cały dzień źle się czułam, lekarstwa mało co pomagały, nie mogłam nic jeść.. Bolała mnie głowa, byłam ospała, ale i tak nie mogłam usnąć. Nie miałam ochoty na robienie czegokolwiek. Chciałam odpoczynku, ale choroba nim nie jest.
Wiele osób wyobraża sobie, że gdy zachoruje będzie miało spokój, bo nie będzie trzeba chodzić do szkoły.. Czyli, że wolicie męczyć się w domu i nic nie robić, a potem mieć masę zaległości, niż przyswajać wiedzę stopniowo i żyć normalnie, zdrowo?
Jednak warto jest pomyśleć, zanim będzie się chciało zachorować, prawda? Niektórzy robią wiele rzeczy, zjadają różne produkty, żeby wywołać chorobę.. Naprawdę, czy to się opłaca?

poniedziałek, 25 maja 2015

To już jutro!

Czas tak szybko płynie, nieprawdaż? Dopiero co był grudzień, Boże Narodzenie, a teraz mamy koniec maja.. Ale nie o czasie będziemy dzisiaj rozmawiać. Jutro przecież Dzień Matki!
Macie już pomysł na prezent dla swojej mamy? A może nadal nie wiesz, co jej podarować, a zostało Ci tak mało czasu? Najłatwiejsza do wykonania jest laurka, ale jeśli to Ci nie wystarcza, kup kilka czekolad i... do roboty!
W tym roku niestety nie uda mi się wykonać tego pomysłu, więc zdjęć nie będzie, ale cóż..
Do garnka wlewamy wodę..
Do tego samego garnka z wodą wkładamy miskę, do której wrzucamy połamaną na kostki czekoladę. Woda zaczyna się gotować, czekolada rozpuszczać. Rozpuści się? To super! Możesz dodać do niej coś "dla ozdoby".. Mogą to być chociażby pokruszone orzechy. Wylewamy czekoladę do foremek (jeśli macie specjalne silikonowe- to do nich), jeśli nie, to do takich na babeczki. I wstawiacie do lodówki, żeby wszystko dobrze zastygło.. Zapewne lepiej by to brzmiało, gdybyś nawet czekoladę zrobił sam. To da się wykonać, a pracochłonne też nie jest. Ale chwileczkę.. Odbiegam od tematu.. Po wyjęciu z lodówki, wyciągamy czekoladki z foremek- mogą one ucieszyć bardziej niż zwykła kupiona czekolada :)
Nie chcesz podarować czekoladek, ale pomysł Ci się spodobał? A może nie ma w domu czekolady, a Ty nie możesz jej kupić, ani samemu zrobić? Zawsze możesz zrobić mydełka! Użyjesz tych samych foremek, tego samego garnka i również miski. Potrzebna będzie Ci jeszcze tarka, którą zetrzesz mydło (jakieś w domu na pewno masz). I znowu, dolewając troszkę wody do miski ze startym mydłem, czekamy aż się rozpuści i wlewamy do foremek.. Po wstawieniu do lodówki musimy trochę odczekać, żeby mydło zastygło, ale to naprawdę nie jest długi czas.. A co z dodatkiem? W czekoladkach orzechy, a co w mydełku? Do rozpuszczającego się mydła możesz dodać trochę miodu, czy podobnej przyprawy, która się rozpuści, by stworzyć własny zapach mydełek :)
Teraz już wiesz, co możesz podarować swojej mamie? Mam nadzieję, że chociaż Trochę Cię zainspirowałam, ale jeśli nadal nie... To po prostu podaruj mamie kwiaty! :)

niedziela, 10 maja 2015

Nie masz AIR Max'ów?!

Dzisiaj zobaczyłam, że jakaś dziewczyna ze szkoły przyszła w butach typu AIR Max*, ale one nie były oryginalne! Miała na sobie bluzę ze znaczkiem jednej ze sportowych firm, ale była w nim jedna różnica. Udaje, że ma super ciuchy markowe, a tak naprawdę wszystko jest kupione za grosze i podrobione! Jak ona może w ogóle się tak pokazywać ludziom? Wydawała się fajna, ale na pewno się z nią nie zaprzyjaźnię.. Co o tym myślicie?


Serio dla niektórych ludzi liczy się tylko wygląd, ubrania i pieniądze? Jestem przerażona, gdy myślę o tym, że coraz więcej osób zwraca uwagę na coś, co może przeminąć.. Nie liczą się już wiedza i charakter, to co człowiek "ma w środku" (nie, nie chodzi mi o wnętrzności). Teraz, jeśli chcesz być lubianym musisz być bogaty, ale musisz też dobrze wyglądać, modnie się ubierać. Może warto jednak nad tym pomyśleć, bo to nie o to chodzi w życiu...


*To, że nazwałam produkt nie oznacza, że go krytykuję/polecam. Nie wypowiadam się na jego temat