piątek, 29 maja 2015

Chciałabym zachorować, bo miałabym kilka dni wolnych..

Dziś nie będzie wstępu takiego jak zwykle, tym razem przejdę do sedna. Bo wszystko zaczyna się od mojej wybujałej wyobraźni, która tworzy nową teorię choroby.. Wstanę, wezmę lekarstwa, zjem pyszne śniadanko, położę się i będę cały dzień spokojnie spała, bądź korzystała z urządzeń elektronicznych.

Ale chwila! Zagalopowałam się chyba trochę.. Już nie pamiętam, jak wyglądała moja ostatnia choroba? Nie mogłam spać, bo ciągle męczył mnie kaszel. Zużywałam tonę chusteczek, cały dzień źle się czułam, lekarstwa mało co pomagały, nie mogłam nic jeść.. Bolała mnie głowa, byłam ospała, ale i tak nie mogłam usnąć. Nie miałam ochoty na robienie czegokolwiek. Chciałam odpoczynku, ale choroba nim nie jest.
Wiele osób wyobraża sobie, że gdy zachoruje będzie miało spokój, bo nie będzie trzeba chodzić do szkoły.. Czyli, że wolicie męczyć się w domu i nic nie robić, a potem mieć masę zaległości, niż przyswajać wiedzę stopniowo i żyć normalnie, zdrowo?
Jednak warto jest pomyśleć, zanim będzie się chciało zachorować, prawda? Niektórzy robią wiele rzeczy, zjadają różne produkty, żeby wywołać chorobę.. Naprawdę, czy to się opłaca?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze motywują do dalszego działania! :)